Gorąca zupa, gęsty sos, kremowe puree, kubek czegoś ciepłego w dłoniach. Zimą wiele osób intuicyjnie sięga po jedzenie, które „otula” – jest sycące, rozgrzewające, bardziej kaloryczne. To nie tylko kwestia przyzwyczajenia czy tradycji. Za zimowymi smakami stoją konkretne mechanizmy: fizjologia, emocje, światło, kolor, a nawet… temperatura napojów. Co mówią o tym badania?
Zimą nasze ciało funkcjonuje w inaczej niż latem. Powodem tego są krótszy dzień, mniej naturalnego światła, niższa temperatura, mniej spontanicznej aktywności na zewnątrz. To wszystko wpływa na to, jak jemy i czego szukamy w smaku.
Do tego dochodzi jeszcze jeden, coraz lepiej przebadany element: temperatura jedzenia i napojów oraz światło i kolor, w którym je odbieramy. To one w dużej mierze decydują o tym, dlaczego zimą kubek gorącego napoju „smakuje” inaczej niż latem.
Zima i apetyt: co dzieje się w naszym organizmie?
Z biologicznego punktu widzenia zima jest sygnałem, że organizm może potrzebować więcej energii. Choć żyjemy w czasach, w których jedzenie jest dostępne cały rok, nasza fizjologia nadal reaguje na sezonowe zmiany środowiska. Badania prowadzone w różnych krajach pokazują, że zimą spożycie kalorii naturalnie wzrasta, a preferencje przesuwają się w stronę potraw bardziej sycących i tłustszych. To naturalny efekt działania hormonów, metabolizmu oraz potrzeby utrzymania ciepła – organizm „prosi” o jedzenie, które zapewnia stabilniejsze i dłużej uwalniane źródło energii.
Ale działa tu również psychologia. Zima sama w sobie jest bodźcem. W eksperymentach, w których uczestnikom pokazywano „zimowe” krajobrazy, częściej wybierali oni potrawy kaloryczne, kojarzące się z bezpieczeństwem i sytością. Światło, temperatura otoczenia i skojarzenia kulturowe wpływają na nas równie mocno, jak realny głód.
Dlaczego ciepłe napoje smakują zimą inaczej?
Kubek czegoś gorącego w dłoniach to zimowy rytuał, który jest znacznie bardziej złożony, niż się wydaje. Badania wskazują, że ciepłe napoje mogą poprawiać samopoczucie, zmniejszać subiektywne odczucie stresu, a nawet działać regulująco na układ pokarmowy. Zimą ten efekt jest jeszcze silniejszy, bo kontrast między temperaturą otoczenia a ciepłem naczynia staje się przyjemnym, wręcz kojącym bodźcem.
Temperatura potrawy wpływa też na odbiór smaku. To, co ciepłe, wydaje się pełniejsze, bardziej aromatyczne, bardziej „domowe”. Ciepło uruchamia skojarzenia związane z troską i opieką. Nie przypadkiem większość kuchennych „comfort foods” jest podawana właśnie na ciepło – kremowe zupy, zapiekanki, gorące napoje, pieczone potrawy.
[źródło: Pinterest]
Comfort food jako zimowe emocje
Comfort food nie jest kategorią kulinarną, lecz emocjonalną. To jedzenie, które przywołuje bezpieczeństwo, dom, rytuały i wspomnienia. Badania psychologiczne pokazują, że ludzie sięgają po tego typu potrawy częściej wtedy, gdy potrzebują ukojenia. Zimą takie potrzeby pojawiają się naturalnie: mniej słońca oznacza większą podatność na obniżony nastrój, a chłodniejsze miesiące wiążą się z dłuższym przebywaniem w domu, spokojniejszym rytmem, większą liczbą małych rytuałów.
To dlatego zimowe menu w naturalny sposób prowadzi nas w stronę gęstych zup, makaronów w sosie, gulaszy, pieczonych warzyw, a także deserów podawanych na ciepło. Są to potrawy, które budują wrażenie otulenia – poprzez konsystencję, temperaturę i aromat. To nie przypadek, że wiele tradycyjnych dań zimowych ma właśnie takie cechy.
[źródło: Pinterest]
Kolory i światło: jak zima zmienia percepcję smaku?
Jedzenie zimą odbieramy inaczej także dlatego, że otacza nas inne światło i inne palety barw. Psychologia koloru wskazuje, że ciepłe odcienie – czerwienie, burgundy, pomarańcze, odcienie brązu – zwiększają apetyt, potęgują wrażenie słodyczy lub „głębokości” smaku i podświadomie kojarzą się z ciepłem. Zimą te barwy działają jeszcze mocniej, bo kontrastują z chłodnym otoczeniem.
Duże znaczenie ma również oświetlenie. Badania pokazują, że ciepłe, przytłumione światło zwiększa komfort jedzenia, poprawia nastrój i wzmacnia wrażenie przyjemności. Nic dziwnego, że zimowe restauracje pełne są świec, lamp o ciepłej barwie i przygaszonego światła – nie tylko wyglądają lepiej, ale też realnie wpływają na percepcję smaku.
[źródło: Pinterest]
Co z tego wynika dla gastronomii i marek spożywczych?
Zima to emocjonalny sezon, w którym jedzenie ma wyjątkową moc. Restauracje, kawiarnie i marki spożywcze mogą tę wiedzę wykorzystać świadomie – projektując zimowe menu oparte na ciepłych kolorach, kremowych teksturach i aromatach kojarzących się z domem. Atmosfera miejsca, oświetlenie i sposób podawania potraw mają tu znaczenie równe samej recepturze.
Dla marek to doskonały moment, by odwołać się do rytuałów, nostalgii, ciepła i domowych skojarzeń. Zimowe kampanie, opakowania i produkty, które podkreślają komfort, bezpieczeństwo i bliskość, trafiają w potrzeby, które są zimą szczególnie silne.









Młodszy specjalista ds. komunikacji marketingowej i PR.


Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego oraz Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. W branży HoReCa od ponad 10 lat. Przez lata związany z Grupą Trip, Sobienie Królewskie Golf and Country Club oraz restauracją Florentin w Warszawe.
Absolwentka Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej na kierunku Architecture for Society of Knowledge oraz Komunikacji Wizualnej na Politecnico di Milano. Specjalistka od budowania nastroju. Doświadczenie zdobywała w kraju i zagranicą podczas licznych warsztatów międzynarodowych (Sevilla, Lizbona, Florencja), stypendium na La Sapienza (Rzym) oraz pracując m.in. w Carmi e Ubertis i ADM Milano.








Menedżer z wieloletnim doświadczeniem w branżach kosmetycznej, spożywczej, dziecięcej. W trakcie swojej kariery związany z firmami takimi jak: L’Oreal, Samsung, Danone-Nutricia, Unilever. W ciągu swojego życia zawodowego odpowiadał między innymi za rozwój sprzedaży i contentu eCommerce w Polsce i krajach Europy Środkowo-Wschodniej. 

























































